Awans. Wyższe wynagrodzenie po negocjacjach. Zaproszenie do poprowadzenia ważnego spotkania. Publikacja eksperckiego tekstu pod własnym nazwiskiem.
To sytuacje, które zwykle kojarzą się z czymś pozytywnym. A jednak mogą wywoływać napięcie. Nie zawsze chodzi o obawę przed porażką. Czasem trudniejsze okazuje się to, że inni naprawdę zobaczą, że jest się dobrym w tym, co się robi.
Uznanie zwiększa widoczność, a ta może oznaczać nowe oczekiwania. Sukces przestaje być wyłącznie informacją o tym, co zostało osiągnięte. Staje się także sygnałem dla otoczenia: „ta osoba potrafi”.
TL;DR
- Lęk nie zawsze dotyczy negatywnej oceny. Można odczuwać napięcie także wtedy, gdy inni oceniają kompetencje pozytywnie.
- Badania nad lękiem przed pozytywną oceną pokazują, że dla części osób pozytywny feedback może wiązać się z większym pobudzeniem.
- Pokazywanie własnych osiągnięć nie zawsze jest społecznie neutralne. Badania Rudman wskazują, że w określonych warunkach autopromocja kobiet może zwiększać ocenę kompetencji, ale jednocześnie wiązać się z kosztami społecznymi.
- Dlatego trudność może dotyczyć nie samego osiągania sukcesów, ale także pozwolenia, by inni je zauważyli.
Aktualizacja: 20.09.2026
Można bać się nie tylko krytyki
W psychologii opisuje się zjawisko określane jako fear of positive evaluation, czyli lęk przed pozytywną oceną. Nie chodzi o niechęć do komplementów. Badacze sprawdzają sytuacje, w których pozytywna uwaga, uznanie lub informacja zwrotna mogą wiązać się z napięciem.
W badaniu z 2020 roku 127 dorosłych wygłaszało przemówienie, a następnie otrzymywało pozytywną lub negatywną informację zwrotną dotyczącą wystąpienia. Badacze sprawdzali przy tym reakcje związane z lękiem. Osoby, które uzyskiwały wyższe wyniki w pomiarze lęku przed pozytywną oceną, wykazywały większe pobudzenie po pozytywnym feedbacku. Z kolei lęk przed negatywną oceną wiązał się z większym pobudzeniem po negatywnym feedbacku.
To pokazuje coś ważnego: reakcja na ocenę zależy nie tylko od tego, czy informacja jest pozytywna czy negatywna, ale także od tego, jak dana osoba doświadcza samej sytuacji bycia ocenianą.
Sukces zwiększa widoczność
W pracy sukces rzadko pozostaje wyłącznie prywatnym doświadczeniem.
Dobrze wykonany projekt może po prostu zakończyć się dobrym wynikiem. Ale jeśli ten wynik zostanie zauważony, pojawia się coś jeszcze: większa widoczność osoby, która za nim stoi.
Awans oznacza nie tylko wyższe stanowisko, lecz także większą odpowiedzialność. Dobre wystąpienie może prowadzić do kolejnych zaproszeń. Skutecznie przeprowadzona negocjacja staje się punktem odniesienia przy następnej. Ekspercka publikacja może sprawić, że kolejne osoby zaczną zwracać się właśnie w tej sprawie.
Dlatego sukces można odczuwać dwojako.
„Osiągnąłem ten wynik” jest informacją o przeszłości.
„Inni już wiedzą, że potrafię” dotyczy także przyszłości.
I to właśnie ta druga informacja może być źródłem napięcia.
Nie dlatego, że sukces jest czymś złym. Dlatego, że wraz z nim zmienia się poziom ekspozycji.
Kompetencja może mieć społeczny koszt
Na tym etapie pojawia się jeszcze jeden element: sposób, w jaki otoczenie reaguje na osobę, która otwarcie pokazuje swoje kompetencje.
W badaniu Laurie Rudman z 1998 roku, obejmującym trzy eksperymenty, sprawdzano, jak autopromocja wpływa na ocenę kobiet i mężczyzn. W przypadku kobiet otwarte przedstawianie własnych osiągnięć zwiększało ocenę kompetencji, ale wiązało się jednocześnie z niższą oceną atrakcyjności społecznej i mniejszą chęcią zatrudnienia. U mężczyzn podobnego kosztu autopromocji nie zaobserwowano.
To nie znaczy, że każda autopromocja kobiet prowadzi do negatywnej reakcji. Badanie pokazuje jednak, że pokazanie kompetencji może przynieść jednocześnie korzyść i koszt społeczny.
Kiedy skromność zaczyna zasłaniać kompetencje?
W codziennej pracy nie musi to wyglądać jak świadome unikanie sukcesu.
Czasem jest znacznie subtelniejsze.
Zamiast:
„Prowadziłam ten projekt od początku do końca”
pojawia się:
„Miałam okazję pracować przy tym projekcie”.
Do dobrego wyniku dodaje się wyjaśnienie, dlaczego właściwie nie był on aż tak wyjątkowy. Sukces zostaje pomniejszony, zanim zdąży zostać oceniony przez innych.
Oczywiście nie każda skromność ma takie znaczenie. Może być zwyczajnym stylem komunikacji. Istotna staje się dopiero wtedy, gdy systematycznie zmniejsza widoczność własnych kompetencji.
Wtedy różnica między „nie chcę się przechwalać” a „nie chcę być zbyt widoczna” może być niewielka.
Kiedy sukces zmienia perspektywę
Sukces nie zawsze kończy się w momencie osiągnięcia dobrego wyniku. Czasem dopiero wtedy zaczyna się trudniejsza część: pozwolenie, żeby ten wynik został zauważony.
Można mieć kompetencje, doświadczenie i dobre rezultaty, a jednocześnie niechętnie wystawiać je na widok innych. Nie dlatego, że nie są wystarczające, ale dlatego, że widoczność zmienia sposób, w jaki jest się postrzeganym.
Jeśli rozpoznajesz w tym siebie i chcesz przyjrzeć się temu bliżej, napisz do mnie.
Co jest trudniejsze: osiągnąć sukces czy pozwolić sobie go pokazać?
