Dlaczego zawsze czujesz, że musisz być doskonały w tym, co robisz?

Możesz być kompetentny, odpowiedzialny i skuteczny, a mimo to mieć poczucie, że wciąż robisz za mało.

Projekt został wykonany, cel osiągnięty, spotkanie przebiegło dobrze, a jednak zamiast satysfakcji pojawia się myśl o tym, co można było zrobić lepiej. Uwaga szybko przenosi się z tego, co się udało, na to, czego zabrakło albo co mogło wyglądać inaczej. Osiągnięcie przestaje być końcem zadania – staje się punktem wyjścia do kolejnej oceny.

Z zewnątrz łatwo uznać to za ambicję i wysokie standardy. Dążenie do wysokiej jakości samo w sobie nie jest niczym złym. Istotne staje się jednak to, czy wymaganie od siebie prowadzi do rozwoju, czy sprawia, że nawet dobrze wykonana praca nie daje ci poczucia, że została wykonana wystarczająco dobrze.

Wysokie standardy mogą dotyczyć tego, jak pracujesz, wyglądasz, budujesz relacje czy dbasz o zdrowie. Dopóki odnoszą się do konkretnej sfery życia, mówią o tym, czego oczekujesz od swojego działania.

Sytuacja zmienia się, gdy rezultat zaczyna decydować o tym, jak oceniasz samego siebie.

„Nie wykonałem tego wystarczająco dobrze” dotyczy tego, co zrobiłeś. „Jestem niewystarczająco dobry” dotyczy już tego, kim jesteś.

Psycholożka kliniczna Ellen Hendriksen w książce How to Be Enough opisuje sytuację, w której osiągnięcia zaczynają pełnić funkcję potwierdzania własnej wartości. Sukces nie jest wtedy tylko informacją o dobrze wykonanym zadaniu. Może stać się dowodem kompetencji, wartości czy tego, że jesteś „wystarczająco dobry”.

Wysokie standardy same w sobie nie oznaczają perfekcjonizmu. Możesz stawiać sobie ambitne cele, zwracać uwagę na szczegóły i jednocześnie uznawać, że nie każdy rezultat będzie idealny.

W perfekcjonizmie istotne jest nie tylko to, jak wysoko ustawiona jest poprzeczka, ale również sposób, w jaki oceniasz jej niespełnienie. Jeśli odstępstwo od własnego standardu traktujesz jako porażkę, a niedoskonały rezultat trudno ci zaakceptować, wymagania zaczynają działać inaczej niż zwykła ambicja.

To rozróżnienie ma znaczenie, bo wysoki standard mówi o tym, czego chcesz od swojej pracy. Perfekcjonizm mówi także o tym, co dzieje się z tobą, kiedy nie udaje ci się tego standardu spełnić.

To, czego od siebie wymagasz, często zaczyna się od konkretnych doświadczeń. Z czasem na ich podstawie tworzysz własne zasady dotyczące tego, jak działasz, pracujesz czy radzisz sobie w różnych sytuacjach. Później zaczynasz według nich oceniać siebie. To, co kiedyś było oczekiwaniem z zewnątrz, może stać się twoim własnym sposobem mierzenia tego, czy jesteś wystarczająco dobry.

Przez wiele lat sama miałam wobec siebie bardzo wysokie wymagania. Chciałam być najlepsza w pracy i na studiach, gotować zdrowo, regularnie uprawiać sport, mieć uporządkowany dom.

Każde z tych oczekiwań osobno wydawało się rozsądne. Razem tworzyły jednak standard, którego nie dało się utrzymać bez ciągłego poczucia, że coś jeszcze powinno zostać zrobione.

Pojawiało się charakterystyczne „muszę”:

„Muszę być dobrze przygotowana”.

„Muszę podjąć właściwą decyzję”.

„Muszę sobie poradzić”.

„Muszę zrobić to naprawdę dobrze”.

„Muszę zrobić to dobrze, bo zależy mi na jakości” oznacza coś innego niż „muszę zrobić to dobrze, bo inaczej będę gorsza”.

Wysokie wymagania mogą pomagać rozwijać kompetencje i osiągać ważne cele. Istotne jest więc, czemu służy dany standard.

Czy temu, żeby podnosić jakość swojej pracy? Czy temu, żeby mieć pewność, że zasługujesz na uznanie? Czy może temu, żeby uniknąć poczucia, że zrobiłeś za mało?

To trzy różne powody, choć z zewnątrz mogą wyglądać dokładnie tak samo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *