Można spędzić kilka naprawdę dobrych godzin z ludźmi, których się lubi, wrócić do domu zadowolonym, a następnego dnia nie mieć ochoty z nikim rozmawiać.
Potrzebować ciszy, ograniczyć bodźce, odłożyć telefon. Czuć zmęczenie, mimo że poprzedni wieczór był udany.
Niedawno miałam właśnie takie doświadczenie. Rodzinna uroczystość, około 50 osób, kilka intensywnych godzin razem. Rozmowy, śmiech, jedzenie, wiele osób mówiących jednocześnie, zmieniające się tematy i ciągłe przenoszenie uwagi.
Nic nieprzyjemnego. Wręcz przeciwnie.
A jednak następnego dnia bardzo wyraźnie czułam potrzebę ciszy.
Takie doświadczenie bywa określane jako kac społeczny (social hangover). Nie jest to termin diagnostyczny ani formalna jednostka psychologiczna. „Kac społeczny” to potoczne określenie zmęczenia, które może pojawić się po intensywnych kontaktach społecznych.
Dlaczego kontakt z ludźmi może być wyczerpujący?
Podczas rozmowy uwaga nie jest skierowana wyłącznie na osobę, która mówi. Trzeba jednocześnie śledzić treść rozmowy, rozumieć kontekst, formułować odpowiedź i reagować na sygnały drugiej osoby.
W większej grupie dochodzi do tego częste przełączanie uwagi. Jedna rozmowa się kończy, pojawia się następna. Ktoś coś mówi z drugiego końca stołu. W tle toczą się inne rozmowy. Pojawiają się nowe tematy, pytania i bodźce.
Po kilku godzinach takiego funkcjonowania może pojawić się zmęczenie, nawet jeśli żadna z tych sytuacji nie była szczególnie trudna.
Nie chodzi więc wyłącznie o liczbę osób. Znaczenie ma również intensywność kontaktu, ilość bodźców i czas spędzony w takim środowisku.
Jest jeszcze druga warstwa: to, co dzieje się w głowie
Kontakt społeczny nie kończy się dla każdego wraz z zakończeniem rozmowy.
Jeśli ktoś ma skłonność do overthinkingu, wydarzenie może więc trwać w głowie długo po jego zakończeniu.
Czy dobrze zabrzmiałem?
Czy nie powiedziałam za dużo?
Dlaczego ta osoba zareagowała właśnie tak?
Czy powinnam była odpowiedzieć inaczej?
Pojedyncze pytania są czymś zupełnie normalnym. Problem pojawia się wtedy, gdy myśl wraca wielokrotnie do tej samej sytuacji, próbuje ją odtworzyć i znaleźć w niej znaczenie.
Wtedy koszt spotkania nie kończy się wraz z jego zakończeniem.
Rozmowa się skończyła, ale przetwarzanie jej nadal trwa.
To może być szczególnie istotne dla osób, które mają tendencję do analizowania własnych zachowań, relacji i reakcji innych ludzi.
To samo spotkanie może kosztować różną ilość energii
Nie ma jednej reakcji na intensywne kontakty społeczne.
Znaczenie mogą mieć zarówno indywidualne preferencje dotyczące kontaktów z ludźmi, jak i sposób reagowania na bodźce czy funkcjonowania uwagi.
Dlatego dla jednej osoby kilka godzin w grupie będzie przede wszystkim przyjemnym spotkaniem. Dla innej będzie także dużym obciążeniem sensorycznym i poznawczym.
W tym kontekście można mówić między innymi o introwersji czy większej wrażliwości, ale żadna z tych cech nie wyjaśnia automatycznie zmęczenia po spotkaniu. To różne zjawiska, które mogą się ze sobą łączyć, ale nie są tym samym.
Podobnie samo zmęczenie po spotkaniu nie jest podstawą do wyciągania wniosków o osobowości czy diagnozowania czegokolwiek.
Kac społeczny nie oznacza, że nie lubisz ludzi
Można lubić spotkania, czerpać przyjemność z rozmów i jednocześnie po kilku intensywnych godzinach potrzebować wyciszenia.
Można cieszyć się rodzinnym zjazdem i następnego dnia nie mieć ochoty na kolejne rozmowy.
W moim przypadku właśnie to było najbardziej interesujące. Spotkanie było udane. Nie chciałam go skracać ani nie żałowałam, że na nie pojechałam. Po prostu kilka intensywnych godzin kontaktu z wieloma osobami miało swój koszt.
I być może właśnie dlatego określenie „kac społeczny” tak dobrze opisuje to doświadczenie: nie jako diagnozę, lecz jako nazwę stanu, w którym po intensywnym kontakcie z ludźmi pojawia się wyraźna potrzeba wyciszenia.
