Kiedy stajesz przed ważną decyzją, naturalnie szukasz rozmowy z kimś, komu ufasz. Czasem jednak kolejne opinie zamiast porządkować sytuację, dokładają nowych wątpliwości. Dlaczego tak się dzieje i co zrobić, kiedy informacji jest już dużo, ale nadal trudno usłyszeć własne stanowisko?
Nie każda trudna decyzja wynika z braku informacji.
Czasem informacji jest aż za dużo. Analizujesz możliwości, przewidujesz konsekwencje, rozważasz różne scenariusze i próbujesz sprawdzić, co może wydarzyć się za miesiąc, rok albo pięć lat. Im ważniejsza decyzja, tym silniejsza może być potrzeba, żeby niczego nie przeoczyć.
Dlatego pojawiają się rozmowy z bliskimi.
To naturalny sposób radzenia sobie z niepewnością. Rozmowa może przynieść wsparcie, inną perspektywę albo poczucie, że nie trzeba mierzyć się z trudną sytuacją samotnie.
Zdarza się jednak, że każda kolejna rozmowa zamiast porządkować sytuację, dokłada następny głos.
Nie dlatego, że bliscy źle doradzają.
Po prostu każda osoba patrzy na twoją decyzję z własnej perspektywy.
Im więcej opinii, tym łatwiej zgubić własne pytanie
Jedna z klientek powiedziała kiedyś podczas rozmowy:
„Mam wrażenie, że już wszyscy wiedzą o moim dylemacie. Rozmawiałam z partnerem, mamą, dwiema przyjaciółkami, a nawet koleżanką z pracy. I mam jeszcze większy mętlik niż na początku”.
To doświadczenie nie jest rzadkością.
Kiedy pojawia się ważna decyzja, naturalne jest szukanie różnych punktów widzenia. Trudniej robi się wtedy, gdy wszystkie te perspektywy zaczynają być traktowane jak elementy jednej układanki, które trzeba ze sobą pogodzić.
Nagle w głowie nie ma już tylko własnych pytań.
Są również cudze obawy, doświadczenia, wartości i oczekiwania.
Zamiast zastanawiać się:
„Czego właściwie chcę?”
pojawia się inne pytanie:
„Która z tych osób ma rację?”
Decyzja nadal należy do ciebie, ale coraz więcej energii poświęcasz na ocenianie cudzych opinii.
Bliscy nie są bezstronni. I właśnie dlatego ich perspektywa jest cenna, ale ograniczona.
Wyobraź sobie osobę, która zastanawia się nad zmianą pracy.
Partner mówi:
„Nie rezygnuj. Masz stabilne zatrudnienie”.
Mama pyta:
„A jeśli nowa praca okaże się pomyłką?”
Przyjaciółka odpowiada:
„Ale czy naprawdę chcesz zostać tam, gdzie jesteś?”
Każda z tych osób może mieć ważny argument. Żadna nie musi się mylić.
Jednocześnie każda patrzy na sytuację z określonego miejsca.
Partner może zwracać uwagę na bezpieczeństwo finansowe i wspólną przyszłość. Rodzic może silniej dostrzegać ryzyko. Przyjaciółka może koncentrować się na twoim samopoczuciu i tym, jak długo słyszy o niezadowoleniu z obecnej pracy.
To naturalna konsekwencja tego, że bliscy są zaangażowani w twoje życie.
Ich rada może być bardzo wartościowa, ale nie jest obiektywną odpowiedzią na pytanie, co będzie najlepsze dla ciebie.
Czasem nie brakuje odpowiedzi. Brakuje przestrzeni do namysłu.
Może się wydawać, że im więcej opinii uda się zebrać, tym łatwiej będzie podjąć dobrą decyzję.
Nie zawsze tak jest.
Każda kolejna rozmowa może przynieść nowy argument, możliwość albo zagrożenie. Po pewnym czasie dochodzi jeszcze jedno zadanie: uporządkowanie wszystkiego, co powiedzieli inni.
Wtedy łatwo pomylić większą liczbę informacji z większą jasnością.
A to nie jest to samo.
Możesz wiedzieć coraz więcej o tym, co myślą inni, i jednocześnie coraz mniej wiedzieć, co sama uważasz za ważne.
W takiej sytuacji kolejna opinia niekoniecznie wnosi coś nowego. Czasem potrzebna jest raczej chwila bez kolejnych sugestii, pytań i ocen.
Nie po to, żeby odciąć się od innych.
Po to, żeby sprawdzić, które z tych głosów naprawdę są twoje.
Czy potrzebujesz kolejnej rady, czy lepszego rozumienia własnej decyzji?
To dwa różne cele.
Jeśli brakuje ci informacji, rozmowa z kimś doświadczonym może być dobrym rozwiązaniem.
Jeśli potrzebujesz wsparcia emocjonalnego, rozmowa z bliską osobą może być dokładnie tym, czego potrzebujesz.
Są jednak sytuacje, w których informacji jest wystarczająco dużo, opinii jest aż nadto, a decyzja nadal pozostaje niejasna.
Wtedy warto zadać sobie inne pytanie:
„Czego potrzebuję, żeby lepiej zrozumieć własną decyzję?”
Nie zawsze chodzi o znalezienie odpowiedzi.
Czasem chodzi o rozdzielenie tego, czego naprawdę chcesz, od tego, czego się obawiasz. Odróżnienie własnych wartości od oczekiwań innych osób. Sprawdzenie, czy decyzja wynika z rzeczywistych potrzeb, czy przede wszystkim z chęci uniknięcia określonych konsekwencji.
Dopiero wtedy można zobaczyć, o czym właściwie jest dany dylemat.
Co zmienia rozmowa, w której nikt nie podejmuje decyzji za ciebie?
W pracy coachingowej często pojawia się moment, w którym klient przestaje opowiadać o tym, co powiedzieli inni, i zaczyna mówić o własnych powodach, obawach albo potrzebach.
Czasem pada wtedy zdanie:
„Chyba pierwszy raz powiedziałam to na głos”.
To ważny moment nie dlatego, że coach znalazł właściwą odpowiedź.
Właśnie przeciwnie.
Wartość takiej rozmowy może polegać na tym, że nie trzeba dopasowywać swojej decyzji do cudzej perspektywy. Można zatrzymać się przy własnym sposobie myślenia i sprawdzić, co naprawdę stoi za danym wyborem.
To szczególnie istotne wtedy, gdy ta sama decyzja wraca od tygodni albo miesięcy, mimo kolejnych rozmów.
Coaching nie jest kolejnym źródłem rady.
Coaching bywa mylony z doradztwem. To jednak różne sposoby pracy.
Doradca wnosi wiedzę i rekomendacje dotyczące określonego obszaru. Bliska osoba wnosi własne doświadczenie, troskę i znajomość sytuacji. Coach nie powinien natomiast podejmować decyzji za klienta ani przedstawiać własnego rozwiązania jako odpowiedzi na jego dylemat.
Zgodnie ze standardami International Coaching Federation (ICF) proces coachingowy opiera się między innymi na wspieraniu klienta w rozwijaniu samoświadomości, określaniu tego, co jest dla niego ważne, oraz podejmowaniu działań zgodnych z własnymi celami i wartościami.
Dlatego coaching nie zastępuje rozmów z bliskimi.
Pełni inną funkcję.
Bliska osoba może powiedzieć:
„Na twoim miejscu zrobiłabym inaczej”.
Rozmowa coachingowa może natomiast stworzyć warunki do sprawdzenia:
„A czego właściwie chcę, kiedy na chwilę przestaję myśleć o tym, czego chcieliby inni?”
To różnica, która przy trudnych decyzjach ma znaczenie.
Zanim zapytasz kolejną osobę.
Jeśli od dłuższego czasu wracasz do tej samej decyzji, zanim poprosisz kolejną osobę o opinię, warto zatrzymać się przy jednym pytaniu:
Czy naprawdę potrzebuję kolejnej odpowiedzi, czy raczej przestrzeni, żeby uporządkować własne myśli?
Nie każda decyzja wymaga większej ilości informacji ani kolejnej analizy.
Czasem potrzebujesz po prostu oddzielić własny głos od głosów osób, które są dla ciebie ważne.
FAQ: Kiedy rozmowa z bliskimi wystarcza, a kiedy warto poszukać innej przestrzeni?
Czy to znaczy, że nie warto rozmawiać z bliskimi?
Wręcz przeciwnie. Rozmowa z bliską osobą może dać wsparcie, poczucie bezpieczeństwa i inną perspektywę. Nie musi jednak prowadzić do jednoznacznej odpowiedzi. Rada bliskiej osoby wynika również z jej doświadczeń, wartości i sposobu patrzenia na sytuację.
Skąd wiadomo, że kolejna opinia już nie pomaga?
Jednym z sygnałów może być sytuacja, w której po kolejnych rozmowach masz coraz więcej argumentów, ale nie większą jasność. Dylemat wraca, pojawiają się kolejne scenariusze, a decyzja zamiast się przybliżać, staje się coraz mniej klarowna.
Czy coaching polega na doradzaniu?
Nie. Coaching nie ma dostarczać gotowej odpowiedzi ani podejmować decyzji za klienta. Jego celem jest stworzenie warunków do refleksji, dzięki którym klient może lepiej rozpoznać własne potrzeby, wartości, założenia i sposób myślenia o danej sytuacji.
Kiedy rozmowa coachingowa może być przydatna?
Szczególnie wtedy, gdy informacji i cudzych opinii jest już dużo, ale nadal trudno określić, czego właściwie chcesz. Może być również wartościowa, gdy ten sam dylemat wraca przez dłuższy czas mimo kolejnych analiz i rozmów.
Jeśli czujesz, że potrzebujesz spokojnej rozmowy, żeby spojrzeć na swoją sytuację z innej perspektywy, możesz do mnie napisać.
A jeśli ten temat jest ci bliski, zajrzyj też do wcześniejszego wpisu Jak podjąć decyzję?- być może znajdziesz tam coś, co dobrze uzupełni tę perspektywę.
